— Nu, jak prędko będziecie wieszać?

Żachnął się przyjaciel.

Pamiłuj, Apolinar! Czyż to ja?

— Nie, nie ty, nie ty, gałubczyk, ale jak prędko?

— Za tydzień, za dziesięć dni najdalej. W rozkazie stoi: rychło!

— Dobrze. A to wezwanie do komisji?

— Może za dni pięć albo sześć... nie prędzej, bo oni tam roboty mają propast’!

— Pozwolisz dowiadywać się?

— Jakże! Naturalnie.

— Co dzień?