O południu Olek zajęczał.
— Siądźmy trochę...
I upadł na ziemię pod rozłożystym drzewem. Janek niechętnie stanął przy nim. Starszy i sprężystszy, mniej czuł zmęczenie. Ale w zamian uczuł, że jest głodny.
— Olek, daj chleba!
Chłopak nagłym ruchem postawę leżącą na siedzącą zmienił i obu dłońmi po bokach się uderzył. Zmieszaniem zamigotały mu błękitne oczy.
— Zapomniałem wziąć!... — zajęczał.
Ale Janek ze spokojem przyjął smutną tę jednak wiadomość.
— No, cóż robić? Nic dziwnego, żeś zapomniał... Takeśmy się śpieszyli.
Obok brata na trawie usiadł.
— Trochę głodu! Co to znaczy? Czy tak jeszcze na wojnach bywa?