— Jakże twój mąż ma się teraz?
— A nic; chwała Bogu troszkę lepiej.
— Robotę ma?
— Troszkę ma.
Zdawało się, że Jadwiga coś powiedzieć, o coś zapytać chciała, ale wahała się chwilę. Nakoniec zaczęła.
— Czy pocztylion tu nie przychodził i nam listu nie przyniósł?
Ruchla zwolna odpowiedziała:
— Nie, jego tu nie było. Ja ciągle tu stała, i pewno mówię, że jego tu nie było.
— Naturalnie! — szepnęła do siebie Jadwiga.
Widocznem było, że miała trochę nadziei, i jak tyle już razy, doznała zawodu, bo twarz pomimo woli na dłoń opuściła i zamyśliła się. Nie odchodziła, strasznie jej się nie chciało do domu powracać. Znów Boże Narodzenie nadeszło, a żaden z nich nie odezwał się, nie napisał. Będą się tam w domu działy śliczne rzeczy! Miły wieczór ją oczekuje!