Jemu wdzięcznie przygrywajcie,

Jako panu naszemu...»

Zarazem dało się słyszeć otwieranie drzwi od sieni i męskie kroki w sieniach.

— Masz tobie! Jezus Marya! Drzwi nie zamknęłaś, Jadwisiu! Klęska, niedola, nieszczęście! Idą tu, łobuzy...

Nie domówiła ostatniego wyrazu, gdy drzwi od sieni otworzyły się szeroko, i próg przestąpiwszy, stanęli tuż przy drzwiach dwaj wysocy, barczyści młodzieńcy, w krótkich kożuszkach, wysokich butach z czapkami w rękach; stanęli i pełnemi, silnemi głosami huknęli znowu:

«My zaś sami z piosneczkami

Za wami pośpieszymy,

A tak tego maleńkiego,

Niech wszyscy zobaczymy..»

— Jezus Marya!... Łobuzy... uliczniki... łotrzyki... czy to myślicie z nas facecye sobie stroić! cudze domy napadać! kobiety straszyć! Jezus Marya! Plaga egipska, choroba...