Wprawdzie wiedzieć, że serce umieszczone jest z lewej strony piersi, umieć na pamięć, że ziemia ma kształt kuli z dwóch stron spłaszczonej i rozumieć, że deszcz pochodzi z nagromadzenia w górnych strefach obłoków złożonych z ziemskich wyziewów, znaczy niewiele jeszcze posiadać z dziedziny nauk przyrodniczych. Lecz jakkolwiek mało to jest, toż jednak wyjąwszy wiadomość o gwiazdach pojętych jako oczy aniołów lub otwory w niebie jest to już coś — niby początek tego, co ma być i być winno. W istocie od pewnego czasu daje się postrzegać dość wyraźny zwrot w wychowaniu kobiet, prowadzący je ku naukom przyrodniczym, zwrot słaby jeszcze, nieśmiały, a jednak dowodzący, że zaznajomienie kobiety z tym, co ją otacza, za pożyteczne dla niej, jeśli już nie za konieczne zaczyna być uważanym. A zaprawdę umysł nieposiadający wzniosłej o naturze wiedzy, wiecznie będzie się tłukł w ciasnym obrębie, nie dosięgnie nigdy możebnej sobie skali, ani zdobędzie dostatecznej jasności.

Dopóki człowiek ciekawym i pojętnym okiem nie wpatrzy się w naturę, wszystko mu będzie obce i nieznane, i to, co widzi, i to, na czym stoi, i to, czego się dotyka, i to, czym jest sam. Nie znając stosunku wzajemnego wszech rzeczy i stosunku do wszech rzeczy swego, nie wiedząc o wpływach, jakich doświadcza, ani o tych, jakie sam wywiera, błąka się w przypuszczeniach, w przesądach błędnych i nierozumnych często śmiesznych, a często też i szkodliwych wierzeniach. Ta ciasnota pojęć zabija go w życiu duchowym, szkodzi w życiu codziennym. Przez nią uciskany umysł jego nic nie zrozumie dokładnie, nie zda sobie sprawy z fenomenów najpowszedniej wkoło niego się zdarzających. Dzieje ludzkości zostaną dla niego na zawsze suchą chronologią i ogołoconą ze znaczenia historią królów i wojen, bo z dziejami ducha narodów wiąże się ściśle znajomość natury, śród której rozwijały się one w danych epokach i miejscach, która była bodźcem i pierwszą przyczyną złych lub dobrych działań składających je jednostek.

Stosunki społeczne będą mu tylko znane z dotykalnej zewnętrznej strony; filozofii ich nie zrozumie, bo łączy się ona z filozofią całego przebiegu dziejów niepodobną do pojęcia bez znajomości praw natury.

Potrzeby powszedniego nawet życia kierować on będzie, tłumaczyć i zaspokajać z pomocą rutyny i wedle tradycji ślepo przyjętej i uswojonej36, szkodliwej może bo błędnej.

Mogą istnieć zapewne dziwnie bogato obdarowane jednostki, które samą intuicją, niewspomaganą przez naukę i znajomość rzeczy, dochodzą do jasnych poglądów i rozumieją wiele, nic nie umiejąc, ale są to i będą zawsze wielce rzadkie wyjątki, ogół zaś kobiet ulega śmiesznym przesądom i zabobonom, ciasnemu zapatrywaniu się na sprawy świata, nieudolności w zarządzeniu codziennymi potrzebami życia, wskutek zupełnej nieznajomości nauk przyrodniczych.

Jako gospodynie do umiejętnego i samowiednego zarządu domem, potrzebują one znajomości pierwszych przynajmniej prawideł fizyki i chemii; jako matki do fizycznego wychowania swych dzieci winny rozumieć fizjologię, higienę a może i farmaceutykę — jako obywatelki na koniec potrzebują rozumieć zjawiska i wpływy natury, aby móc zrozumieć dzieje, bez których filozoficznego pojęcia stosunki społeczne, wzajemne względem siebie pozycje różnych klas ludności, niedostatki i cnoty narodu, którego są obywatelkami, ciemnymi i niezrozumiałymi dla nich zostaną. Wprawdzie można by tu zarzucić, że mimo małego, żadnego prawie miejsca, jakie nauki przyrodnicze zajmują w wychowaniu kobiet, bywają między nimi wzorowe matki, gospodynie i obywatelki.

Ale takie albo późniejszą a mozolną, bo własnymi tylko siłami podjętą pracą, doszły do pewnego wyższego stopnia wykształcenia, albo posiadają intuicję wyjątkowo bogato obdarzonej natury; w każdym razie nie stanowią ogólnego prawidła, nie mogą służyć za przykład logicznego następstwa umiejętności i samowiedzy, a najczęściej moralna ich strona bywa wieżą wystawioną na filigranowych ścianach, nieodpowiadających strukturą ciężkości wierzchołka, wieżą, która za pogody jaśnieje pod słońcem i piętrzy się dumnie a prosto, lecz przy lada powiewie wiatru runie i w proch się rozsypie.

Obok nauk przyrodniczych i z ich pomocą, wielkie miejsce w rozwijaniu umysłu kobiety zająć winny dzieje ludzkości, nie przedstawione jej chronologicznymi cyframi i abecadłowym spisem imion, ale roztoczone przed nią jako wielki obraz trudnego pochodu narodów ku światłu i jako źródło i przyczyny obecnego ich stanu. Taka nauka historii może do najwyższego stopnia zająć i rozmiłować w sobie bardzo młody nawet umysł, bo w niej znajduje się wszystko: filozofa, poezja, dramat, obrazy natury, starcia się namiętności w walkach między różnymi klasami społeczeństwa, cierpienie, praca, chwała i zbrodnie jednostek.

Młoda wyobraźnia znajdzie w niej dostateczną karmę, pojęcia rozszerzą się i uszlachetnią na widok bezmiernej przestrzeni, w jakiej od początku wieków obracał się duch ludzki wiecznie przykuwany do skały jak Prometeusz, wiecznie jak on walczący z Tytanami złych mocy, wiecznie spragniony światła i ściągający je ku sobie z olbrzymimi trudami.

Tą długą, olbrzymią, tak rozmaitą, a jednak tak jednolitą i logiczną w przyczynach i skutkach przeszłością tłumaczona teraźniejszość zrozumiała stanie się umysłowi, sprowadzi mu tysiąc dobrych natchnień — wskaże mu mnóstwo do umiłowania przedmiotów, postawi go na wysokim szczycie, z którego tłum spółbraci ogarnie on okiem miłości i przebaczenia.