Kiedy kobieta wychodzi za mąż lub w inny sposób opuszcza dom rodzicielski, świat wymaga od niej, aby wiedziała, co to jest ludzkość, miłość, aby znała siebie i życie.

Słuszne to wymagania, lecz w jakiż sposób zadowolić je może kobieta, gdy nie zostawiono jej ani czasu, ani swobody do poznania tego wszystkiego? Treść własnej istoty, własne skłonności, wady, niedostatki i zalety zbadać ona mogła chyba, przygotowując się do spowiedzi rachunkiem sumienia, ale wtedy widok konfesjonału taką ją trwogą przejmował, że o całej filozofii grzechów swoich zapomniała i uczyła się ich tylko na pamięć, jak ongi katechizmu z szaro oprawnej książki.

Ludzkość i miłość, ich naturę i istotę poznać tylko mogła z romansów, które czytywała otwarcie lub ukradkiem.

Toteż wystawia sobie miłość nie inaczej jak à la Cardoville, a ludzkość według niezbyt trafnie najczęściej malujących ją utworów literatury pięknej.

Potem jeśli na tym gorzej niż nieznanym, bo błędnie ujrzanym gruncie zbłądzi, pośliźnie się i zachwieje, ludzie krzyczą: o zgrozo! i kamieniami ją orzucają. Lecz dlaczegóż na wzór Chińczyków krępowali jej stopy, jeśli chcieli, aby prosto i silnie stąpała po świecie? Zwyczaj! powiadają, tradycja! Tak zupełnie mówią i Chińczycy, ale są sprawiedliwsi, bo nie kamienują swoich kobiet za to, że ich nogi kaleki, gdy takimi uczyniono je im od kolebki.

Dla zwyczaju, dla tradycji błądzą i ślizgają się po drogach życia kobiety, ale nie same jedne; pociągają za sobą mężczyzn: mężów, kochanków, braci; pociągają za sobą dzieci swoje.

Smutna to zabawa oblana łzami grzechów i rozpaczy! A jednak można by jej uniknąć; ku temu zaś jedyny jest środek, aby kobiety przygotowane do swobody rozumnym wychowaniem, swobodnie rozglądały się po drogach, którymi iść im przyjdzie, nim na którąkolwiek z nich wejdą. Środek to skuteczny zapewne, ależ co na to zwyczaj i naśladownictwo? trzebaż być przecie każdemu M-eur et M-me Tout-le-monde40!

Sądzimy więc, iż pominąwszy zwyczaj, tradycję i rozmaitego rodzaju uprzedzenia, wielce byłoby zbawiennym, aby kobiety trzecią epokę swego kształcenia się, od lat 18 do 22 lub 20 przynajmniej, zapełniły doskonaleniem się w jakimś wyłącznie wybranym zawodzie, poznawaniem siebie, ludzi i świata.

Dla zdania tego przewidzieć można przepełniony gromami zarzut: podobny sposób kształcenia się opóźni porę wychodzenia za mąż kobiety.

Według nas nie tylko nie jest to zarzutem, ale owszem argumentem popierającym sprawę.