Oprócz tych trzech głównych rzemiosł, obiecujących najniezawodniejsze korzyści i mogących dać zatrudnienie znacznej ilości kobiet, są jeszcze pomiędzy przystępnymi dla kobiet rzemiosłami pomniejsze, nie tak niezbędne przedmioty mające na celu, niemniej jednak godne także uwagi.
Takimi są introligatorstwo, złotnictwo i wyrabianie galanteryjnych przedmiotów z drzewa lub kości słoniowej.
Introligatorów dobrych na prowincji wcale nie ma, a jeżeli z wielką osobliwością znajdzie się jaki posiadający więcej od innych smaku i zręczności, pracę swoją ceni nad wszelką miarę wysoko.
Najczęściej zaś chcąc mieć porządnie oprawioną książkę, trzeba posyłać do Warszawy, a o starannych i smakownych oprawach pugilaresów, albumów i tym podobnych przedmiotów, o pięknym naklejaniu ram do obrazów, o wyrabianiu ozdobnych pudełek i cacek toaletowych i mowy nie ma w żadnym z miast prowincjonalnych.
Wszystko to z Warszawy lub zagranicy sprowadzają galanteryjne sklepy i sprzedają po niesłychanej cenie. Sam ten fakt jednak, że sklepy te utrzymują się, mnożą i mają obfity zbyt sprowadzanych towarów, mimo nierzetelności, z jaką je sprzedają, świadczy o tym, jakie powodzenie mogłyby mieć miejscowe umiejętnie i smakownie wyrabiane i za sumienną cenę zbywane introligatorskie prace.
Złotnictwo przy zubożeniu ogólnym najmniej ma rękojmi powodzenia. Jednakże w większych i zamożniejszych prowincjonalnych miastach brak zręcznych i sumiennych jubilerów daje się czuć bogatszym klasom ludności. I tu, jak w wyżej przytoczonych gałęziach rzemiosł, jedynym środkiem otrzymania pięknego wyrobu ze złota lub srebra jest sprowadzenie go z Warszawy lub zagranicy albo nabycie za podwójnie wyższą niż rzetelną cenę w sklepach prowidujących się w podobny sposób i nic a nic nieposiłkowanych miejscowym przemysłem.
A jednak roboty jubilerskie bardzo są przystępne i właściwe kobietom, jako wymagające wiele delikatnego smaku, a mało fizycznej siły, i wiemy z pewnością, że ta gałąź przemysłu we Francji i Anglii bardzo wiele zatrudnia kobiet, więcej nawet niż mężczyzn.
Wyrabianie galanteryjnych przedmiotów z drzewa, kości słoniowej i kilku innych podobnych materiałów mogłoby znaleźć zastosowanie szersze niźli złotnictwo, a nawet może i introligatorstwo. Przedmioty tego rzemiosła są bardzo liczne: wachlarze, cygarnice, bombonierki, pudełka do robót i toaletowe, brosze, kolczyki, bransolety, ramy do fotografii i obrazów, świeczniki, obsadki do piór; noże do rozcinania kart, sztućce deserowe itd. Z tych niektóre nie należą nawet ściśle do zbytkownych i powszechnie są używane, jak: ramy do fotografii, cygarnice, świeczniki, przyrządy do pisania, inne jak wachlarze, brosze, pudełka do robót, mogą być bardzo użyteczne i przy umiarkowanych cenach pokupne.
Bombonierki miałyby zbyt znaczny w prowincjonalnych cukierniach. Wszelkie tego rodzaju wyroby przychodzą do nas z zagranicy, po większej części z Francji, a wiadomo powszechnie, że we Francji trudnią się ich sporządzaniem wyłącznie prawie kobiety.
Widzimy po sklepach naszych mnóstwo tych ślicznie wyrobionych zagranicznych cacek i rozkupujemy je chętnie. Dlaczegóż by miejscowe kobiety tak bardzo potrzebujące pracy, nie miały wziąć się do tak właściwego im, do tak estetycznego rzemiosła, i dostarczać przez to byt materialny sobie, a społeczności wyroby piękne i częstokroć nawet bardzo pożyteczne, za daleko mniejszą cenę niż dzisiejsze sklepowe, podniesione kosztami dalekiego transportu, niepomiarkowaną żądzą zysku sprzedających i urokiem przywiązywanym dotąd do zagranicznych wyrobów?