Eliezer śpiewnym i kołyszącym się nieco głosem czytać zaczął:

„Uczniowie moi! Zapytujecie mię, jaka siła pociąga w górę świetliste istoty niebieskie, które zowiemy gwiazdami, i dlaczego jedne z nich podnoszą się tak wysoko, że giną w mlecznych mgłach, a drugie ciężko płyną pod niebo i zostają daleko za siostrami swymi.

Odkryję przed wami tajemnicę, której ciekawi jesteście.

Siłą pociągającą w górę świetliste ciała niebieskie jest Doskonałość, która mieszka na wysokościach najwyższych, a która w języku ludzkim ma imię Bóg. Gwiazdy zdjęte dla Doskonałości miłością i tęsknotą podnoszą się wciąż w górę, aby dostąpić większej jej bliskości, a z Mądrości jej i Dobroci coś dla siebie wziąć. Płyną one po przestrzeni przez wieki wieków i te z nich, które najwięcej rozkochane są w Doskonałości, zapłynęły już najwyżej, a te, co z cięższej materii złożone mniej pragną przyjąć w siebie cząstkę boskiej światłości, zostały daleko za siostrami swymi...

Uczniowie moi! Od tych istot świetlistych, które najwięcej tęsknią i pragną, i najbliżej Doskonałości są, pochodzą wszystkie zmiany, które stają się na podksiężycowym świecie... One to sprawiają przechodzenie i powstawanie, z nich rodzą się kształty i obrazy rzeczy...”.

Umilkł Eliezer i podniósł twarz znad książki. Turkusowe oczy jego promieniały radością.

Młodzi ludzie jednak milczeli i myśleli długo, usiłując dopatrzyć w przeczytanym im ustępie mędrca rozstrzygnięcia dręczących ich wątpliwości. Meir pierwszy zawołał:

— Eliezer! Ja zrozumiałem!

— Wytłumacz nam! — zawołali chórem młodzieńcy.

Meir z rozwagą odpowiedział: