Zejde (dziadek) zapytał:
— A czy oni jeszcze nie idą?
— Nie słychać! — odparł bliżej okna odzywający się głos dziewczęcy.
W głębi czarnej otchłani zaczęło się znowu chrypiące i drżące opowiadanie:
— Za świętą rzeką Sabationu mieszkają cztery pokolenia... cztery pokolenia izraelskie: Gad, Asur, Dan i Neftali... Te pokolenia uciekły tam od strachów i ucisków wielkich, a Jehowa... niech będzie pochwalone święte imię Jego... schował ich przed nieprzyjaciołami37 rzeką ze żwiru i kamieni.... A ten żwir tak wysoko podnosi się jak bałwany wielkiego morza, a te kamienie tak huczą i szumią jak wielki las, kiedy nim wielkie burze kołyszą... A jak przychodzi dzień sabatu...
Tu nagle urwał się znowu głos zgrzybiały, a po krótkiej chwili zapytał ciszej:
— Czy oni jeszcze nie idą?
Długo nie było odpowiedzi. Mogło się zdawać, że druga istota znajdująca się w czarnym wnętrzu lepianki przed daniem odpowiedzi nadstawiała ucha, słuchała.
— Idą! — wymówiła na koniec.
W głębi czarnego wnętrza rozległ się przyciszony, przewlekły jęk: