—Tak, tak to było!
Od skrętu rzeki dochodziły słowa:
Ty pójdziesz górą, ty pójdziesz górą,
A ja doliną...
Anzelm w polonezową nutę, poważną i tęskną, zasłuchany, z bladym na ustach uśmiechem sam nucić zaczął:
Ty rozkwitniesz różą, ty rozkwitniesz różą,
A ja kaliną!
I Marty usta żółte, zwiędłe otworzyły się także; oboje dalekiej nucie zawtórzyli:
Ty pójdziesz drogą, ty pójdziesz drogą,
A ja łozami,