Jak drzewo od mrozu pęka lub usycha,
Tak serce do ciebie śmieje się, to wzdycha,
O góro! O góro! Zielony lesie!
Jak kwiatek na słońcu kwitnie lub więdnieje,
Tak serce do ciebie pali się, to mdleje,
O góro! O góro! Zielony lesie!
Umilkł, a Domuntówna czystym, silnym kobiecym kontraltem sama ciągnęła:
O drzewa zielone, liście spadające,
O serce strwożone, do ciebie pragnące,
O góro...