Głos jej był teraz cichy, zdławiony.
— Que veux tu, chére enfant427.
— Ty tam nie pojedziesz, Zygmusiu...
Szybko zwrócił się ku niej i z głębokim zdziwieniem zapytał:
— Dlaczego?
— Dlatego... — zaczęła — dlatego...
I nie dokończyła. Strwożyła się, czy też ogarnął ją wstyd.
— Dawno nie odwiedzałem stryja i mam do niego interes. Czy chciałabyś, abym zerwał stosunki z moim stryjem?
— O, nie, nie! — z wybuchem zawołała — niech Bóg broni, abym wnosiła niezgodę do rodziny, w którą weszłam!
— Czegóż więc sobie życzysz?