— I ty, Widziu, zmieniłeś się trochę... zmizerniałeś...
— Pracuję... uczę się... myślę... A ty co porabiasz?
— To co i dawniej: mamie w gospodarstwie pomagam, młodszą siostrę uczę... ogród warzywny i nabiał zupełnie już do mnie należą...
Ostatnie słowa z dumą wyrzekła.
— A stara Maksymowa czy żyje? — zapytał Witold.
— Żyje, zdrowiuteńka!
— To dobrze! A też dzieciaki, nad którymi dwa lata temu tak ślęczałaś?
— Już czytać umieją...
— Moja ty droga, dobra!... jak ja się cieszę, że zobaczyłem ciebie! Ile ja tobie do powiedzenia mieć będę.
— Przyjedziesz do Olszynki?