— Tarłowski słusznie mówi: zły początek!
— Pętlicą wisielczą ręce brudzić!
— Bezbronnego zwyciężać...
— To jest syn chłopski!
— Jednej z chłopami wiary!
— Obruszymy przeciwko sobie lud!
— Chodźmy! Czas ucieka!
— Chodźmy!
Do salonu we czterech weszli i przed Trauguttem, który wśród kilku członków organizacji siedział, w postawach pełnych uszanowania stanęli. Postawy ich były uszanowania pełne, ale w oczach, na czołach, na wargach coś takiego im drgało, paliło się, migotało, że wprzód, nim słowo z ust któregokolwiek wyjść mogło, Romuald Traugutt gestem energicznym ramię ku nim wyciągnął i głowę podnosząc rzekł:
— Niech panowie nie mówią. Proszę nie mówić nic. Wiem, o co idzie.