— Czy to ten sam, co to milewskich chłopów proces z Dzielskim prowadzi? — zapytał.
— Ten sam; a tyś go widział?
— Widziałem zdaleka... Jechałem z sianem przez Milewo i widziałem, jak z Milewskim przed karczmą rozmawiał. Musi bardzo mądry?
— Ho, ho! — potwierdził gość, — ja ci powiadam, Jasiek, że jak on pisze, to sam minister się dziwi...
— A i bogaty pewno? taki złocisty łańcuch ma na brzuchu...
— Ho, ho! Co nie ma być bogaty? Ludzie do niego, jak do kościoła, chodzą... A od kogo proces weźmie, to zawsze wygra, zawsze!
— Zawsze? — zadziwił się Jasiek.
— Zawsze — potwierdził gość — taki już jego rozum. Co on już ludziom napomagał, każdemu pomoże... Żeby tam nie wiem jaką biedę kto miał, jak on ją w swoje ręce weźmie, szczęście z niej zrobi...
Parobek zamyślił się głęboko i po dobrej minucie zaledwie głowę podniósł.
— Słuchajcie no, Mikołaju! — ciszej niż wprzódy mówić zaczął — a czy bardzo drogi ten wasz adwokat?