— Serce moje leciało na spotkanie przyjaźni, które okazywały się...
— Samozwańczyniami!
— Przywiązań, które były...
— Pajęczynami!
— Z ratunkiem ku nieszczęściom, z pomocą potrzebom ludzkim...
— Więc i filantropia...
— Pełna pociech, lecz dla mnie trudna...
— Słyszałem, jak mąż pani uczynki miłosierne nazywa...
— Premiami, udzielanemi niedołęstwu, a ludzi ubogich od domu śpiesznie oddalać rozkazuje, bo roznoszą zarazki chorobotwórcze!
Zaśmiała się, ale ostro, niespokojnie, bo od ramienia, które dotykało jej włosów, przenikał ją prąd ostry i niepokojący, coś, co podniecało nerwy, a tamowało mowę. Uczuła potrzebę, w źródle swem niejasną: wstać i oddalić się.