— Aha! — odpowiedział Władek — mogłaś zgubić! leciałaś, jak waryatka!
Dziewczynka pochyliła się i figlarnie mu w twarz spojrzała.
— A co? — zapytała — smaczne?
Władek skrzywił się.
— Nie bardzo! — odrzekł — ale co robić! Kiedy taka już niedola nasza, to i suchy obwarzanek lepszy, niż nic! a zkąd ty to wzięłaś?
Wyciągnęła palec w kierunku miasta.
— Tam, na ulicy, jakaś pani dała mi trzy grosze, to i kupiłam...
— Żebrałaś? — zapytał chłopak.
— A jużci!
— No, no! — mówił, wstrząsając głową — jakie te dziewczyny szczęśliwe! im zawsze prędzéj dadzą, niż nam... Mnie już dawno nikt nic dać nie chce...