Otóż, przypomina sobie ludzi młodych, pełnych nadziei i przymiotów takich, jakie ręczą za możność spełnienia się nadziei najśmielszych... Cóż się z nimi stało? Kochali, marzyli, wierzyli. W światło idei, w płomień czynu, pod niebo ofiary wzlecieli i — za kraj świata zapadli. Na świecie zaś, po ich nadziejach, pragnieniach, czynach, ofiarach i — samych imionach nie pozostało ani śladu. Nie pozostało z nich ani śladu nawet w pamięciach i sercach tych, którzy ich — niby — kochali i wielbili.

W tem miejscu wystrzeliwał szczytowy punkt jej rozważań i analiz. Kochali, wielbili. Czy tak? O, słowa w jednej minucie rodzące się i konające. Dźwięki, na które, jak muchy na lep słodki, zlatują się dusze czułe, aby od zawartej w lepie trucizny mrzeć w męczarniach...

Kędyż są ci, tak liczni, których „miłośnik ludzkości” wydźwignął niegdyś z grzęzawiska nędzy, może hańby? Przyrzekali mu byli zapewne wieczną miłość i wdzięczność, może je nawet czuli przez trwanie motylego życia... Lecz motyl prędko mrze i teraz — „miłośnik ludzkości” tonie w swej nędzy, jak kropla wody wpuszczona do morza i o której nie myśli, nie pamięta już nikt a nikt.

I kędyż byli tamci, towarzysze zabaw, przyjaciele, wielbiciele kobiety ładnej i wesołej, którzy, gdy ładność i wesołość z niej opadły, pozostawili ją sam na sam — z cyankiem potasu?

A owi jeszcze, którzy z ekstazą wykrzykiwali bohaterom: chwała! chwała! i w lat niewiele, — hej, — w niewiele tygodni, same imiona bohaterów potracili z pamięci?

I mnóstwo innych podobnych widoków, przykładów...

Nie! Obok wszystkich słów wielkich i dźwięcznych, jako to: kochanie, uwielbienie, wdzięczność, wierność, zawsze umieszczać należy drobne słówka: niby, trochę, w tej chwili, tymczasem...

Więc poprostu niewarto!

A cóż — warto?

O siebie dbać warto, choćby dlatego, że im mniej wagi człowiek do samego siebie przywiązuje, tem więcej ludzie i jego samego i wszystko co jego jest lekceważą. Głowę wysoko podnosić warto, bo okaż tylko ludziom, że jesteś mały, uwierzą w to natychmiast i będą na cię zgóry patrzeć, deptać. Silnym być warto, bo każdą piędź ziemi, morza i powietrza brzmi okrzykiem: biada słabym!