— Ojej! I jak wytrzyma! — twierdził Aleksy. — Jeszcze potem w łańcuchach na koniec świata pójdzie, a jak przyjdzie tam, gdzie jemu być przykażą, to od rana do nocy młotem pod ziemią będzie wolić albo taczki ciągać...
— Oj, biednyż on, taki biedny! — westchnęła Jelenka i trzymane w ramionach niemowlę do piersi przycisnęła i mocniej zakołysała.
— Oj, na co jemu było na ten świat przychodzić? Na co Pan Bóg najwyszejszy na ten świat jego przysłał? — wzdychała Nastula.
— Ja by, zdaje się, nie wytrzymała... Za nic by tyle nie wytrzymała... Wzięłabym taj89 bym się utopiła... — prawiła Hanulka.
Krystyna znad statków, które myła, wyprostowała się, ramiona znowu u piersi skrzyżowała i wysoka, silna, kształtna, ciemnymi oczami w ogień patrzała. Piękne jej usta kurczyły się trochę i zsunęły się ciemne brwi. Kiedy wszyscy umilkli, odezwała się głębokim, basowym głosem:
— A taki i tego kiedyściś90 matka na rękach swoich nosiła i kołychała91...
Przybyły nagle kark wyprostował i ku niej się zwrócił. Długo na nią patrzał, aż pochylił się prawie ku samej jej twarzy i grubym, świszczącym szeptem wymówił:
— Pilnujcie wy dobrze swego synka, oj, dobrze swego Jaśka pilnujcie, żeby on nigdy takim nieszczęśliwym nie był...
Kobieta ze zdziwieniem i trochę z przestrachem głowę odgięła, ale gość prędkim ruchem zwrócił się w inną stronę izby, w tę stronę, gdzie pod ścianą za stołem siedział gospodarz chaty. Mikuła milczał dotąd; zwyczajem jego snadź było, że wszystkim wprzódy mówić pozwalał, a potem zdaniem swoim spór lub rozprawę rozstrzygał i kończył. Rękę z fajką w powietrzu zawiesił i powoli, spokojnie przemówił:
— Sprawiedliwie. Nad takim i Pan Bóg najwyszejszy lamentować nie przykazał. Sprawiedliwie. Już nam te koniokrady, grabieżniki, chfałszowniki i inne szelmy dość nadokuczali. Czy to niewinne ludzie na to horują92, żeby oni ich dobrem, a broń Boże i krwią karmili się i poili? Niewinnym ludziom od wszelakiej krzywdy obrona i ubezpieczenie93 być powinny, a żeby dla takich ciężkich grzechów nijakiej kary nie było, nie możno94, nijak nie możno. Hodzi.