GIGEA

To od woli zależy, turkawko; naprzód od woli bogów, naturalnie, ale potem i człowieka. Owszem, noc jest świeżą i wonną; tu tylko spalony jęczmień, za pozwoleniem, śmierdzi.

HELIA

patrząc na otwarte drzwi

Platany nieruchome, za ich gałęźmi gwiazdy, a pod palmami białe chryzantemy, które przed zmrokiem polewałam sama. Motyle zawieszały się do snu na brzegach kielichów, które je teraz kołyszą w zefirze i rosie... Dobrze motylom!

GIGEA

Zrób, jak motyle. Idź pomiędzy kwiaty...

HELIA

Innym razem uczynić to mogę; dziś nie. Nad świętym ogniem czuwam.

postępuje zwolna ku drzwiom