— Przewidywałem to i dlatego czyniłem wszystkie możliwe starania, aby zwrócić jej wolność, dać możność jawnego, prawnego zaślubienia...

Teraz siostra Klara zawołała:

— Dlatego? W tym celu pan to czynił?

Podnosząc na nią zdziwione oczy, zapytał:

— W jakimżeby innym?

— Można było przypuszczać, że...

— Że dla siebie?

Po wargach trochę drżących przewinęła mu się ironia. Zcicha i powoli odpowiedział:

— Nie, siostro; wiosna co roku wraca, lecz w zdruzgotaniu się szczęścia ludzkiego najokrutniejszem jest to, że wiara w jego możliwość powrócić nie może. Skoro uczucia znikają jak cienie, kruszą się jak glina, gniją jak materya, po cóż?... Dowiedziałem się, dowiedziałem się, jak wątłe są gmachy tego, kto je wznosi z trwałości uczuć ludzkich, i pragnąłem, o ile podobna, uchronić od runięcia ten, który ona sobie wzniosła, chociaż...

Uczynił ręką gest zwątpienia.