— Staś pochodzi z dobréj familii, — uroczyście wyrzekła Łopotnicka.
— I takie ma miłe obejście się, taką delikatność uczuć, — dodała z pośpiechem Żyrewiczowa. — Cieszę się doprawdy, że przynajmniéj będzie on miał dziś miłą chwilę i zabawi się trochę...
— Gdzież to dziś Staś bawić się będzie? — zapytały jednogłośnie matka i córka.
— U Rolickich wieczór tańcujący...
— Dziś?
— Dziś.
Rzecz dziwna, że wiadomość ta większe wrażenie wywarła na pani prezydentowéj, niż na jéj córce. Rozalia zachichotała tylko, mówiąc:
— To dobrze! zdaleka posłucham muzyki!
Stara zaś szeroko usta otworzyła i oczy jéj błysnęły.
— U nich tam piękne towarzystwo bywa, — mówiła, — pewnie i marszałkowa z córkami będzie. Rolicki, choć adwokat, jest obywatelskim synem... z Pokutnickiéj się rodzi... Matka jego miała majątek, Pokutowo, tuż przy drodze pocztowéj, niedaleko Ongrodu... pewnie zbierze się u nich kompania piękna... oprócz marszałkowéj dużo dawnych znajomych, których jeszcze dziećmi znałam... och, och, och!