— Ja panu jestem bardzo wdzięczną...
Uczynił ruch pełen radości i razem zdziwienia.
— Za co tu wdzięczność! Ja na pannę Brygidę od dwóch miesięcy co dzień patrzę i najpiérw zacząłem panią bardzo szanować i cenić... a potém takie mię kochanie wzięło...
Ona tym samym co wprzódy głosem, wymówiła:
— Ja panu wdzięczną jestem... bo to piérwszy raz w mojém życiu...
— To niechże się pani zdecyduje! poco zwlekać! — zawołał; — ja gotów do ołtarza choćby jutro...
Wstrząsnęła przecząco głową.
— Nie mogę jeszcze — odpowiedziała.
Milczał chwilę.
— No, rozumiem, rozumiem — rzekł; — matkę przygotować trzeba i uprosić, a do tego i saméj przyzwyczaić się do myśli, że pańska córka z takim, jak ja...