Bardziej niż bobrem gust swój nasycili,
Biorąc z łowczego łaski specyały3,
Z których odorem napełnion dom cały.
Posłał dla młodej pani ogon spory,
Dla starej jakieś w papierze rupieci;
Te przeraźliwe zrobiły fetory,
Skutek bobrowy w nos, w garło4 zaleci;
Dotknieniem owych śmierdzących kawalców5,
Trudno tabaki zażyć trzy dni z palców6.
Spyta się pani posłańca ciekawie: