— Cóż za wariaty. Minuta spóźnienia, a byliby mi strzaskali czaszkę jak wydrążoną dynię! Nie ma z nimi co mówić. Powariowali. Strzelać, to jedyna rada.
W salonie Gregoire’owie płakali nad Cecylką, choć przyszła do siebie i nie poniosła żadnego szwanku. Przerażenie ich wzrosło jeszcze bardziej, gdy weszła ich kucharka, Melania, i doniosła, że robotnicy zdemolowali Piolaine. Nie dostrzeżono jej, gdy wśród największego ścisku przedostała się tu i wśliznęła przez na pół uchylone drzwi. W jej wyobraźni kamień Jeanlina, który stłukł jedną szybę, zmienił się w kanonadę, która podziurawiła mury. Poglądy pana Gregoire’a uległy wstrząśnieniu. Chciano rozszarpać jego córkę, zburzono dom! Więc w istocie robotnicy mieli mu za złe, że żyje z ich pracy, jak przystało na porządnego człowieka?
Pokojówka przyniosła serwetę zmaczaną w wodzie kolońskiej i odezwała się:
— Robią głupstwa, ale nie mają nic złego na myśli.
Pani Hennebeau była bardzo blada, nie mogła dotąd przyjść do siebie i dopiero gdy poczęto winszować Négrelowi męstwa, uśmiechnęła się swobodniej. Małżeństwo było sprawą postanowioną. Pan Hennebeau spoglądał to na żonę, to na młodego człowieka, którego chciał zabić dziś rano, to znów na dziewczynę, która go od niego uwolni. Nie śpieszno mu do tego było! Bał się raczej, że po utracie kochanka żona stoczy się niżej jeszcze, może padnie w objęcia lokaja...
— A jakże wy się czujecie, dziewczęta? — spytał Deneulin córek. — Nie poturbowano was?
Bały się, ale zarazem uradowane były bardzo, że raz zdarzyło im się widzieć coś takiego. Śmiały się teraz z niebezpieczeństwa.
— Sapristi! — mówił dalej Deneulin. — Ładny to był dzień... ani słowa! Wiecie co — moje panny córki? Jeśli chcecie mieć posagi, to musicie je sobie same zdobyć!... Ba, nie koniec na tym! Przygotujcie się na to, że będziecie musiały utrzymywać starego ojca!
Usiłował żartować, ale głos mu drżał. Dziewczęta rzuciły mu się na szyję. Łzy napełniły jego oczy.
Pan Hennebeau posłyszał wyznanie i twarz mu pojaśniała, Vandame wpadnie w ręce Montsou! Oto nagroda za strajk, oto sposób uzyskania względów rady nadzorczej. Ilekroć trafiały go nieszczęścia życiowe, cofał się w swą skorupę urzędniczą i udziałem szczęścia swego mienił wtedy precyzyjne, gorliwe spełnianie rozkazów przełożonych.