Poznał wśród tłoczących się w ogrzewalni samych znajomych.
— I ty? I ty? I ty? Wszyscy?
Tłumaczyli się z drżeniem:
— Ja mam matkę!
— Ja mam dzieci!
— Trzeba jeść!
— Trzeba jeść!
Klatka długo się nie zjawiała, czekali smutni i targani bólem porażki, odwracali oczy i by się nie widzieć patrzyli w szacht.
— A Maheude? — spytał Stefan.
Nie odpowiadano. Jeden dał tylko poznać gestem, że i ona przyjdzie.