— Ciało za burtę! — rozkazał ponurym głosem.

Kwatermistrz wraz z trzema marynarzami uniósł zawinięte w płótno ciało i wrzucił do morza. Ciało z głośnym pluskiem wpadło do wody, która chlusnęła w górę podobnie jak odpalone fajerwerki.

W fosforyzujących wodach zatoki wyraźnie widać było opadający w głębiny kształt. Po chwili wszystko zniknęło.

Nad wodą rozległ się ten sam dźwięk, który wcześniej napędził strachu Carmaux i Van Stillerowi.

Stojący w pobliżu mostku przyjaciele zbledli jak płótno.

— To Zielony Korsarz nawołuje Czerwonego Korsarza... — wyszeptał Carmaux.

— Tak, to on — zgodził się Van Stiller przytłumionym głosem. — Bracia spotkali się na dnie morza.

Ich rozmowę przerwał przenikliwy gwizd, po którym padła komenda:

— Zwrot lewo na burt! Kursem na wiatr!

„Błyskawica” wykonała zwrot i manewrując wśród rozsianych wkoło wysepek, odpłynęła w kierunku Zatoki. Gdy pierwsze promienie wschodzącego słońca zabarwiły na złoto wody jeziora, fosforyzujące w głębinach światło zgasło na dobre.