— Zuch z niego — rzekł Van Stiller.
— A swoją odpowiedzią zasłużył sobie na łaskę — dodał Czarny Korsarz. — No już, będziesz gadał?
— Nie — powiedział jeniec.
— Obiecuję, że ocalisz życie.
— A kim ty jesteś, żeby ci wierzyć?
— Przecież wiesz, kim jestem.
— Piratem.
— Owszem, ale piratem, co się zwie Czarny Korsarz.
— Najświętsza Panienko z Gwadelupy! — krzyknął Hiszpan i zrobił się blady jak ściana. — Czarny Korsarz tutaj?! Przybyłeś wyrżnąć nas wszystkich w pień i pomścić śmierć brata, Czerwonego Korsarza?
— Zgadza się, a jeśli nie wyśpiewasz mi wszystkiego — powiedział Czarny Korsarz ponurym głosem — pozabijam was wszystkich, a z Maracaibo zostaną zgliszcza!