Dogonienie jej było już kwestią minut, musiałoby upłynąć jeszcze wiele czasu, zanim Carmaux i Van Stiller by się naprawdę zmęczyli.

Gubernator Van Gould i towarzyszący mu oficer, kiedy zdali sobie sprawę, że nie są w stanie stawić czoła piratom, skierowali się ku niewielkiej wysepce, od której dzieliło ich około trzech kabli, z nadzieją, że tam nie dosięgną ich kule groźnego przeciwnika.

— Carmaux — zauważył Czarny Korsarz — skręcili w stronę wysepki.

— Chcą zejść na ląd?

— Tak mi się zdaje.

— A zatem już się nam nie wymkną. Do stu piorunów!

— Do kroćset! — krzyknął Van Stiller.

W tym momencie ktoś krzyknął:

— Kto płynie?

— Hiszpanie! — odpowiedzieli gubernator i towarzyszący mu oficer.