Kiedy Czarny Korsarz się ocknął, zdumiony wykrzyknął:
— To ty! Hrabia...
— Tak, to ja, panie — odpowiedział Kastylijczyk z uśmiechem.
— Nigdy bym nie przypuszczał, że hrabia Lermy tak szybko zapomni, że uratowałem mu życie, a przecież mogłem zabić go w domu notariusza w Maracaibo — odparł Czarny Korsarz z goryczą.
— A co ci każe przypuszczać, panie, że zapomniałem o dniu, w którym miałem szczęście cię poznać? — odparł książę po cichu.
— Jeśli się nie mylę, stałem się właśnie twoim więźniem.
— Tak sądzisz?
— I że prowadzisz mnie przed oblicze księcia flamandzkiego?
— Czyżby?
— Zapomniałeś, że Van Gould powiesił moich dwóch braci?