Po tych słowach odwrócił się plecami do Czarnego Korsarza i poszedł w kierunku rufy, by stamtąd zejść pod pokład. Był już prawie przy schodach, kiedy książę Lermy zatrzymał go i zapytał:
— Książę, jesteś pewien, że chcesz powiesić Czarnego Korsarza?
— A jakże — odparł książę pewny powziętej decyzji. — Przecież to jest pirat, jest wrogiem Królestwa Hiszpanii. Razem z Franciszkiem l’Olonnais napadł na Maracaibo i choćby za to powinien zawisnąć.
— To bardzo odważny szlachcic. Nie szkoda ci go?
— A jakie to ma znaczenie?
— Przykro patrzeć, gdy tacy ludzie odchodzą z tego świata.
— To nasz nieprzyjaciel, hrabio.
— A ja bym go jednak nie zabijał.
— Niby dlaczego?
— Wiesz przecież, książę, że krążą słuchy, jakoby twoja córka została uprowadzona przez piratów z Tortugi.