i jeszcze pamiętam chłód jego ciała

kiedy jechaliśmy z trumienką za miasto

jeszcze mnie pamięć nie myli chłód jego ciała

drzemał we mnie jak styczniowe słońce

XVIII

w lubelskich domach publicznych moich przyjaciół

materace jak dawniej gdy byliśmy tu z Leszkiem

dla potęgi nocy oto jest śmierć

mówił Leszek gdy po nocy nastawał dzień i w naszych oczach

krzątały się kości wirowały jak wiatr