bez cienia intymności
niekiedy bardzo śmieszni a zawsze bardzo starzy
w szeleszczących skórach którą zatykaliśmy sobie uszy
ażeby nie słyszeć ich dalekiego oddechu
i którą jak zielskiem przykrywaliśmy swoje oczy zielone
jak bielmem
XX
umyśliłem pisać wiersze o twojej śmierci
i o tym jakie są teraźniejsze dzieje
wyszedłem na łąki na których zawsze byłem dzieckiem