Świątynię Loksyjasza złupią, wiedz, że wtedy

W powrocie swym doznają niespodzianej biedy.

Lecz Ares przyjdzie w pomoc tobie i Harmonii,

Obojga was na Wyspie Szczęśliwości schroni.

To mówięć ja, Dionizos, nieśmiertelny człowiek,

Lecz Zeusa syn prawdziwy. Gdybyście swych powiek

Nie odwracali ongi od rozsądku drogi

W te czasy, kiedy znać jej nie chcieliście, błogi,

Zaiste, los by waszą rozpogadzał duszę,

Syn Zeusa zbawcze z wami zawarłby sojusze.