W snu wieczystego niech już zejdę kraj!

Nieszczęsna klątwo rodzica,

Zło, urodzone z pradawnej przewiny!

Krwią namazane twe lica,

Krwią, co spłynęła w mym rodzie!

Nic cię nie wstrzyma w pochodzie?

Nie spoczniesz ani godziny?

Dlaczego w swoim pośpiechu

Dosięgłaś człeka bez grzechu?

O wy męczarnie, wy bole!