Psów zajadłych uderza

Rozszczekany rój.

Z jakim ja bym zachwytem

Szczuła sforę! Z dzirytem

Tessalijskim w tej dłoni

Za jeleniem w pogoni,

Jakże ja bym śmigała

Jego grotem! Jak strzała

Mknąłby oszczep, rzucony

Obok włosów korony