Bądźmy ze sobą dzisiaj — najechali ciebie,

Dosiadłszy swych rumaków, dwaj w mojej potrzebie

Występujący bracia, matki mojej dzieci

I Zeusa. Lecz mój rodzic, Tyndarej, poleci,

Wzruszony twymi prośby, by ci spokój dano

I pozostawiono żonę. Sam przyznasz, że miano

Małżonki miałam zacnej, zgodziwszy się w domu

Zamieszkać twym, że, pomna niewieściego sromu,

Wierności-m dochowała, żem ci szczęścia błogi

Dobytek pomnożyła. Wchodziłeś w swe progi