Byś córki nie zabijał i we wyższej cenie

Mojego nie miał szczęścia. Bo jakżeż, nadmienię,

Ma być, abyś ty płakał, a jam się weselił,

By twoich chłonął śmierci mrok, a mym się bielił

Dzień boży? Czegóż pragnę? Jeśli pragnę żony,

Nie mogęż dostać innej, wielce wyróżnionej?

Więc brata mam poświęcić, co najmniej wypada,

Dla kogo? Dla Heleny? Nad dobro nie lada

Przenosić zło wierutne? Byłem-ci ja młody

I płochy55, ale teraz, korzyści i szkody