I znów je zrywasz, zacierasz litery,

Tablicę rzucasz o ziemię

I ślozy jarzęce

Płyną ci z ócz.

Jakaż cię troska pili?

Jakież dolega ci brzemię,

Że niemal chwyta cię szal?

Wyznaj-że, panie, bo i ja bym chciał

Dzielić twój ból.

Niech się nie boi