I ty, o nieszczęśniku, zięciu naszego pana,

Bezwiednie swe dzieci

I dziewkę narzeczoną,

Co miała być ci żoną,

W śmiertelne zapędzasz sieci —

Snać dola ci twoja nieznana!

*

A także i twoja boleść okrywa mnie żałobą,

Ty matko-nieboże,

Co chcesz mordować syny,