Choć na domowniki sypie ogień dziki

Z płomiennej źrenicy. Żar jako u lwicy,

Co młode swe broni, skrzy się, jeśli do niej

Zbliżyć się odważy ktoś z sług i szafarzy.

Prawda jest w twym słowie, że nasi przodkowie

Niewiele zmyślili mądrego tej chwili,

Gdy ludzkiej gromadzie przy tańcu, biesiadzie

Kazali obleśnie piać wesołe pieśnie,

Zaś nauczycieli myśmy w nich nie mieli,

Jak dźwięcznymi tony żywot zachmurzony