— Czy mogę napisać kiedyś książkę o tym, co tu słyszę i widzę?
Ungern zamyślił się przez chwilę, a później rzekł:
— Niech mi pan da swój notatnik.
Podałem mu album, w którym robiłem szkice podróżne, a on napisał po rosyjsku:
„Po mojej śmierci — Baron Ungern”.
— Jestem starszy od generała, więc umrę przed panem — zauważyłem.
Baron potrząsnął głową.
— O nie! — rzekł. — Jeszcze sto trzydzieści dni, i koniec!... Nirwana!... O, żeby pan wiedział, jak bardzo jestem zmęczony cierpieniami moralnymi i trawiącą mnie nienawiścią!
Po długim milczeniu baron, paląc papierosy i popijając czarną herbatę, rozpoczął przerwane onegdaj opowiadanie. Dowiedziałem się, że wykonując plan hetmana Siemionowa, Ungern nawiązał stosunki ze wszystkimi plemionami mongolskimi i buddystami Azji, miał pisma od tajnej rady mahatmów indyjskich, od Dalajlamy, od Taszy-Lamy, od chanów kirgiskich i kałmuckich, od władców Afganistanu, od chińskich monarchistów i dostojników lamaickich. Dowodził, że cała mongolska i buddyjska Azja marzy o zjednoczeniu się w olbrzymie środkowoazjatyckie państwo z mądrymi, monarchicznymi Chinami na czele.
Wkrótce przerwał swoją opowieść i kazał dać samochód, chociaż była to już późna godzina nocna.