XIV. Księgi o cudach

Książę Dżam-Bałon, który był moim ciceronem w siedzibie „Żywego Buddhy”, prosił marambę o pokazanie mi książnicy Bogdo. Był to niewielki pokój, w którym pracują przepisywacze kronik mówiących o cudach „Żywych Bogów” mongolskich, zaczynając od Undur-Gegeni, kończąc na cudach istniejącego „Żywego Buddhy” oraz gegeni i hutuhtu różnych klasztorów mongolskich. Kroniki te następnie rozsyłają do wszystkich klasztorów, świątyń i szkół bandi.

Maramba przeczytał mi niektóre urywki.

— Błogosławiony bogdo-gegeni dmuchnął na zwierciadło. Wówczas, jak przez mgłę, zjawiła się obszerna dolina, gdzie tysiące tysięcy ludzi walczyło ze sobą...

Mądry, miły bogom „Żywy Buddha” zapalił wonności w wazie ofiarnej i modlił się do bogów, prosząc o wskazanie losów książąt. W niebieskim dymie wszyscy zobaczyli ponure, ciemne więzienie i blade ciała zmarłych książąt, wyczerpanych cierpieniem...

Po każdym takim opisie następowały komentarze i przepowiednie.

Osobna księga, przepisywana już po tysiąc razy, głosiła o cudach obecnego Bogdo Chana. Z niej odczytał mi maramba parę ustępów:

— W pałacu Bogdo Chana przechowuje się drewniany posąg Buddhy z otwartymi oczyma. Posąg ten przywieziono z Syjamu. Bogdo kazał postawić go na ołtarzu w swojej kaplicy, dokąd natychmiast udał się na modlitwę.

Gdy wyszedł stamtąd, kazał przynieść posąg do pokoju. Zdumienie ogarnęło wszystkich, gdyż oczy boga były zamknięte, a spod powiek błysnęły łzy, z drewnianego zaś ciała wychodziły świeże gałęzie o liściach pachnących cudnie.

Rzekł wówczas Bogdo Chan: