— Ej, Żydzie, walnę cię!
— Ty mnie raz uderzysz, a ja ciebie dziesięć — zuchowato odpowiadał Icek.
— Parch przeklęty.
— Niech będzie parch.
— Żyd parszywy!
— Niech i tak będzie. Choć parszywy, ale bogaty, ma pieniądze.
— Chrystusa sprzedał.
— Niech będzie.
— Dzielnie, Isaj Fomicz, zuch! Nie tykajcie go, on u nas jeden! — wołają ze śmiechem aresztanci.
— Ej, Żydzie, pokosztujesz knuta, pójdziesz na Sybir.