— Kopalnie diamentów! — wykrztusiła miss Minchin. Tak okropnej wieści nie słyszała jeszcze w swym życiu.

— Tak, kopalnie diamentów! — powtórzył pan Carmichael i nie mógł się powstrzymać od tego, by nie dodać następującej uwagi, okraszonej złośliwym nieco uśmiechem, zgoła nie licującym z zawodem prawnika: — Tak, proszę pani, mało która księżniczka będzie tak bogata jak Sara Crewe, którą pani nazywa swoją uczennicą, trzymaną z łaski. Pan Carrisford szukał jej od dwóch lat bez mała, a ponieważ na koniec ją odnalazł, więc już nie puści jej od siebie.

I, poprosiwszy miss Minchin, by usiadła, jął129 wyjaśniać jej szczegółowo rzecz całą, wykazując — zwięźle, ale wyczerpująco — że przyszłość Sary jest zabezpieczona i że stracony rzekomo majątek pomnożył się dziesięciokrotnie. Nie zapomniał też dodać, że odtąd pan Carrisford będzie nie tylko opiekunem, ale i przyjacielem Sary.

Miss Minchin nie była kobietą rozumną, a w podnieceniu zapomniała się tak dalece, że poczęła czynić rozpaczliwe wysiłki, by odzyskać to, co utraciła przez swą chciwość i zaślepienie.

— Sara była pod moją opieką — jęła perswadować. — Uczyniłam dla niej wszystko, co było w mej mocy. Gdyby nie ja, na pewno by zmarła z głodu na ulicy.

Tu już pan Carrisford stracił cierpliwość.

— Co się tyczy głodowania na ulicy — oburzył się — to może by ów głód był mniej dokuczliwy, niż ten, który cierpiała na poddaszu w domu pani.

— Kapitan Crewe powierzył ją mej opiece — sprzeciwiła się miss Minchin. — Musi więc pod nią pozostać, póki nie dojdzie do pełnoletności. Musi ukończyć edukację. Prawo ujmie się za mną.

— Niepotrzebnie pani się denerwuje — przerwał grzecznym tonem pan Carmichael. — Prawo zgoła nie wtrąca się do spraw tego rodzaju. Jeżeli Sara życzy sobie powrócić do pani, mam wrażenie, że pan Carrisford nie będzie miał nic przeciw temu. Ale zależy to tylko od Sary.

— Wobec tego — rzekła miss Minchin — odwołuję się do Sary. Przyznaję, żem cię nie rozpieszczała — zwróciła się do dziewczynki — ale wiesz przecie, że tatuś był zadowolony z twych postępów w nauce. Poza tym... poza tym... ja zawsze cię bardzo lubiłam.