— Nie chcę twojego pensa — załkała Lottie i ujrzawszy kropelkę krwi na kolanie, wybuchnęła nowym płaczem.
Sara przebiegła przez pokój i uklęknąwszy na ziemi, przytuliła do siebie dziecinę.
— Ależ, Lottie — odezwała się do niej. — Przecież mi obiecałaś...
— Ona powiedziała, że ja jestem beksą! — rozbeczała się Lottie.
Sara pogłaskała ją, ale przemówiła do niej głosem stanowczym, który Lottie znała tak dobrze:
— Bo też będziesz nią naprawdę, gdy będziesz tak wciąż płakała, moja Lottie. Przecież obiecałaś...
Lottie pamiętała o swojej obietnicy, mimo to wolała znów głos podnieść:
— Ja nie mam mamusi!... ja wcale nie mam mamusi.
— Owszem, masz — rzekła Sara pogodnie. — Czy już zapomniałaś? Czy nie wiesz o tym, że Sara jest twoją mamusią? Czy nie chcesz, żeby Sara była twoją mamusią?
Lottie przygarnęła się do niej, chlipiąc cichutko.