— Pani nie wie, że przemawia do księżniczki i że dość byłoby mego skinienia ręki, by panią oddać w ręce sprawiedliwości. Lituję się jednak nad panią, bo jestem prawdziwą księżniczką.

Takie myśli bawiły ją ogromnie, a choć były dziwaczne i fantastyczne, przynosiły jej prawdziwą ulgę i pocieszenie. W takich chwilach nie można jej było przywieść do tego, by miała złośliwością i szorstkością odpłacać się za złośliwość i grubiaństwa, jakie ją spotykały.

— Księżniczka musi być dobrze wychowana.

A gdy służba, biorąc przykład z pani, była względem Sary brutalna i zaczynała jej dokuczać, ona trzymała głowę prosto i odpowiadała wszystkim grzecznie, ku ich wielkiemu nieraz zdumieniu.

— Ta smarkula ma taką minę i sposób obejścia się z ludźmi, jak gdyby była rodem co najmniej z pałacu Buckingham91 — mawiała czasem kucharka, śmiejąc się. — Nieraz tracę z nią cierpliwość, ale to jej przyznać muszę, że nigdy nie zapomina o manierach. Zawsze mówi do mnie: „Przepraszam, pani kucharko”. „Czy mogę panią pofatygować?” „Czy pani nie byłaby łaskawa?” I tak ciągle.

Na drugi dzień po rozmowie z Ram Dassem i jego małpką Sara przebywała ze swymi uczennicami w sali szkolnej. Ukończywszy lekcję z nimi, zajęła się zbieraniem czytanek francuskich, rozmyślając przy tym, wedle swego zwyczaju, o różnych zajęciach, jakimi nieraz parać się musieli królowie i książęta, występując incognito92. Na przykład taki Alfred Wielki wypiekał placki i pozwolił się targać za uszy żonie pastucha. Jak przerażona musiała być ta baba, gdy dowiedziała się całej prawdy! A gdyby tak miss Minchin przekonała się kiedyś, że ona — ta Sara, której końce palców wyłażą z bucików — jest księżniczką, prawdziwą księżniczką!

I gdy tak Sara rozmyślała, oczy jej przybrały właśnie ten wyraz, którego miss Minchin tak nie lubiła. A właśnie miss Minchin znajdowała się tuż obok — i tak ją rozgniewało to spojrzenie Sary, iż przyskoczyła do niej i wytargała ją za uszy, zupełnie jak żona pastucha targała za uszy Alfreda Wielkiego. Sara wzdrygnęła się, jakby przebudzona ze snu. Przez chwilę stała spokojnie, nabierając tchu, po czym, nie zdając sobie sprawy z tego co robi, wybuchnęła cichym śmiechem.

— Z czego się śmiejesz, bezwstydna, zarozumiała dziewczyno? — krzyknęła miss Minchin.

Parę chwil upłynęło, nim Sara zdołała się opanować i przypomnieć sobie, że jest księżniczką.

— Ja tak sobie myślałam... — odpowiedziała.