Pojmowało już teraz, na co się stała nicość.
Tak niezawodnie, tak niezawodnie.
Z dali szedł hymn:
O Panie, o Panie,
Kędyż posłałeś nas, wichry swoje?
Kędyż na wielki bój płyniemy oto po ciemku, duchy ducha niosące, drogą przeznaczeń niepisanych nawet w snach duszy człowieczej.
Jako oddech TWÓJ jest świat. Jako tchnienie TWE jawi się życie... i jako nicość jest, gdy zechcesz, a wciągniesz w głąb swoją wszystkie zjawy, wszystkie znaki bytu.
Oddechem BRAHMY jest to co jest, a nic innego w przestrzeni.
Serce otwarło się, jak kwiat lotosu i chłonęło objawienie.
Wnikało kołysane rytmem w tajniki stworzenia, przemógłszy formę poznania niedołężną, przezwyciężywszy czas, patrzyło na stawanie się zjaw.