Ponad morzem i wpadły w bezdeń szafirową,

Za tymi patrz, co łupem stały się jastrzębi.

Dźwięków nie licz rozkoszy, ale wytęż ucho

Na jęki, co ci w piersi wyją w nocy głucho,

Co ci w ciemnej, samotnej szeptają godzinie,

Że cierpisz i — na próżno, co cię szponem ranią,

Tych, co czarną rozpaczy straszą cię otchłanią!

Chwyć je i zaklnij w słowa, nim czar chwili minie.