— Ależ wszakże Stary Dom jest dla ludzi wszystkim, co posiadają...
— I nic prócz niego nie mają...
— Cóż by im tedy pozostało?
— Konieczność zbudowania Nowego Domu.
— Trud nadludzki...
— Praca wznosząca ku anielstwu...
— Kara okropna...
— Za to, że uczynili swój dom nieznośnym...
Zamyśliłem się głęboko, potem zaś chcąc zmienić treść rozmowy, spytałem:
— Ale cóż pan radzisz uczynić z moim ciałem?